



























Po raz trzeci miałem okazję spotkać grono motorowerowych świrów. W Słoneczny lipcowy poranek wybrałem się do Głowaczowa aby wozem serwisowym Syrena r-20 dostarczyć 2 motorynki na start ( 2 była na zapas, sami wiecie jak one się psują…). Startujących było z 60 załóg w kilku klasach. Najliczniej stawiły się wszelkie komary oraz simsony.
Pokonałem bezawaryjnie ponad 100 km ( trasa miała 90 ale kilka razy zbłądziłem) odwiedzając m.in. Studzianki Pancerne, Magnuszew. Pijąc oranżadę na czas, pchając motorynkę na czas itd. Zmiana dętki w ogarowym kole też nie była zbyt łatwa ponieważ guma była tak ciepła, że sama spadała z koła:) Niektórych punktów kontroli przejazdu nie mogłem namierzyć, lecz ostatecznie odwiedziłem wszelkie możliwe punkty. Co zaowocowało… 1 miejsce w klasie! Także do domu wróciłem z trofeum Mistrza w klasie PONY! Dziękuję za Kozienickiemu Klubowi Motorowemu za świetny rajd i Grzegorzowi za te zdjęcia. Aha, jednak była awaria, gdy na ostatnim okrążeniu stadionu w Głowaczowie odpiął się hamulec i musiałem zatrzymać się za pomocą nóg 🙂

