Złap Iskrę po raz 4

You are currently viewing Złap Iskrę po raz 4
  • Post author:
  • Post category:Nowości

Czyli V-ce Mistrzowie w  klasie pony.

Ale od początku… Przygotowania do Iskry zacząłem już w styczniu. Tzn opłaciłem OC na obydwie motorynki. Z dezametem jest tak: niby wszystko jest ok ( tzn przyzwyczaiłem się, że te pewne problemy nie są przejściowe i taki już urok tych silników)i z czasem zawsze się coś urwie:)  Taka mniejsza zaniedbana syrenka.   Umówiłem się ze znajomym, że w ramach wspólnej pomocy pomoże mi przejrzeć pojazdy i przygotować je do rajdu( przecież mamy na to pól roku no to luuuz). Oczywiście terminy wciąż nie odpowiadały i kolega przyjechał 2 dni przed moim wyjazdem do Rumunii… Taaak umawialiśmy się pól roku na jedno popołudnie. Niestety on też ma dzieci więc wiem jak ciężko jest wygospodarować trochę czasu:)  4.06.2019  Jedna motorynka ogarnięta ( ta brzydsza) ale z kolei uszczelniacz poleciał i nie ma czasu na wymianę.  Motoryka biało czarna (bo o niej mowa) dostaje nową oponę,świecę i kondensator. Regulacja zapłonu i śmiga jak szalona… tylko świateł brak…   W drugiej wszystko super i kończy się jedynie na zapłonie, na wymianę kondensatora kolega już nie ma czasu. A ja muszę rzeźbić warszawę…

23.06.2019  6.55 Przyjeżdża Michał… Kurczę, liczyłem na to, że się spóźni… Żony w pośpiechu robią jajeczniczkę, patrząc tylko z politowaniem jakie to atrakcje sobie wymyśliliśmy na dziś i czekaliśmy na to pól roku.  Żuk zapakowany i w drogę do Garbatki http://www.garbatkaletnisko.pl/
Miejscowość przepiękna a okolice…
Ok 9 meldujemy się na starcie… i dostajemy wysokie numery ( liczyłem, że nr będą wg zgłoszeń) no nic, za roku będziemy o 7 na starcie 🙂  bo motorynka jednak jest dość wolna .

Wreszcie startujemy!  nr 43 i 44. Obydwie odpalają z kopa więc nie tracimy po 10 pkt .
Za 1 zakrętem Michała motorynka zdycha. Generalnie to  dałem mu tę ładniejszą, żeby wstydu nie była i sam nie będę musiał na brzydką patrzeć bo będę na niej jechał 🙂 Wreszcie odpaliła i jedziemy dalej. Za przejazdem kolejowym awarię ma ogar, daję mu świecę z plecaka i jadę dalej. Podziwiamy piękne widoki, drewniane wille . Przedzieramy się przez piach, wsie i pola. Pod jakimś kościołem zdycha Michałowi silnik. Przez 20 minut nie mogę sobie z nim poradzić, wciąż biegamy z nią a ona nie zaskakuje. Na szczęście z przeciwka jedzie Kuba z ojcem, który go zabrał z trasy gdyż Komar mu padł. Szybko wykręcam mu gaźnik i montuję w motorynce. Hurra i jedziemy dalej!  Niestety błąd w itinererze wyprowadza nas w pole gdzie zdycha motorynka ( ta “lepsza”) , jesteśmy w  w Bąkowcu . Czas nie do nadrobienia. Męska decyzja o zakończeniu rywalizacji.  Wsiadam na mojego grata i jadę po żuka. Nie odpuszczam sobie jeszcze zdjęcia przy nastawni kolejowej… i znów nie mogę odpalić motorynki. Zmieniam święcę i jadę do żuka. Docieramy na metę zmęczeni  i lekko smutni. oddajemy karty i jedziemy do domu ( żony już się niecierpliwią, że tak długo rajdujemy). W drodze do domu telefon… Dzwoni organizator.”gdzie wy jesteście?! Puchary są dla was! ”  A mnie zamurowało i serce zabiło mocniej! Jak to, to nie byliśmy najgorsi?  Wspomnienie rajdu wspaniałe.  Serdeczne podziękowania dla silnej grupy moturowerowców z Kozienic!

2 dni później melduje się w najlepszych zapiekankach, czyli Poczekalnia Retro Kozienice… Lokal przepiękny, choć nieduży to zawiera mnóstwo ciekawych pamiątek związanych z PKS Kozienice i innymi gadżetami z naszej ulubionej epoki.  Odbieramy puchary, przekazujemy gifty ( być może zawisną w poczekalni? ależ byłoby fajnie) i wraz z dziećmi pałaszujemy zapiekanki oraz frytki.   Do zobaczenia na trasie!