Rajd Trzech Króli Radomskich Klasyków

You are currently viewing Rajd Trzech Króli Radomskich Klasyków
  • Post author:
  • Post category:Nowości

Na rajd do Radomia wybierałem się chyba najdłużej. Zawsze też jakoś ciągnie mnie na południe.

Kiedyś zawodowo bywałem często w tym rejonie, a nawet upolowałem tu naszą piękną Zastavę.  ( nie tak dawno bo w 2009 😉  nr rej RAA 7101.

W 2015 nawet się zapisałem na rajd, ale znów praca pokrzyżowała me plany i na rajd pojechał tata swoim białym w124.

Tym razem nie odpuściłem i mimo niesprzyjających warunków pogodowych oraz atmosfery, która mówiła zostań w domu, ruszyłem!   Nie żałowałem 🙂 W podróż wybraliśmy się z Grzankiem, bo razem raźniej. W Grójcu dołączył do nas Tomek z Muzeum Motoryzacji i Techniki w Piastowie swoim Uazem( ależ to piękny wóz, jednak wolę oglądać go z zewnątrz:)

Po drodze Uaz złapał kapcia a my w Białobrzegach odebraliśmy błotnik do warszawy  dla  kolegi Bartka.

Na starcie przywitało nas pore grono entuzjastów zabytkowej motoryzacji oraz hardcorowiec z Kozienic na Komarku, który przejechał bezawaryjnie całą trasę (WOW!)  Swoją drogę już nie mogę się doczekać rajdu pt. Złap iskrę po raz 4!  A w nysie złapał lewy przedni hamulec i szła trochę bokiem przy zblokowanym kole. Ale szybka regulacja i wystartowaliśmy.

Trasa wiodła po obrzeżach Radomia. A my z towarzystwie Uaza wyglądaliśmy dość zjawiskowo. Ludzie non stop robili nam zdjęcia smartfonami 😀   Próbę dyktanda odpuściliśmy, może to ze strachu przed milicją? A może dlatego że Grzanek zagadał się w kolejce i przepuścił wszystkich uczestników a mi nerwy puściły od czekania 😀  Trzeba przyznać, że Chłopaki świetne przygotowali klimat. Np. punkt w hurtowni z odgadywaniem zdjęć pod strasząca przesłuchaniem lampą i panami w “groźnych czapach” pozostaje w naszej pamięci.   Na mecie poszliśmy na pizzę i przez łakomstwo Tomka spóźniliśmy się na zakończenie. Pożegnaliśmy się tylko i w drogę… ależ nie chciało się wracać 😀

 

Relacje:

 

Zdjęcia Tomek Graczyk/Radek Brzozowski