To był wspaniały wyjazd do bardzo fajnych ludzi. Myślę, że nie raz tam zagościmy lub oni u nas.
Znudzeni nieco już naszą okolicą, postanowiliśmy poodkrywać piękne zakątki naszego kraju. Nie są one tak bardzo popularne a kryją w sobie naprawdę interesujące rzeczy.
Celem wyjazdu było poznanie dyrektora POM PRL w Sępólnie Krajeńskim, aby zobaczyć na własne oczy oraz nieco się poradzić w sprawie otwarcia naszego muzeum w Piasecznie.
Kilka pieczeni na jednym ogniu:) Tzn. skoro spotkanie ma trwać tylko 3-4 godziny a mamy do dyspozycji cały weekend, na początku odwiedziliśmy Grzegorza w Nakle i jego piękną kolekcję motocykli wraz z naszym byłym mikrusem ( za którym nieco tęsknię) . Jego garaż PRL bardzo się rozrósł od naszej ostatniej wizyty oraz pojawiła się min. prawdziwa wojskowa prycz. Jak zawsze napiliśmy się pysznej wody z saturatora i ruszyliśmy w drogę do kolejnego punktu naszej wycieczki czyli do Białośliwia.
Dojeżdżając na miejsce, nie mogliśmy się nadziwić jak ta okolica nam się podoba. Budynki i ogrodzenia jakby zatrzymały się w czasie jakieś 30 lat temu, lecz wciąż są bardzo zadbane. Bardzo żałowaliśmy, że nie mamy czasu zdjąć mikrusa i cyknąć kilku zdjęć.
Na terenie kolejki wita nas grupa pasjonatów, którzy tworzą to magiczne miejsce. My jesteśmy zachwyceni taborem a oni naszym mikrusem. Zajeżdża skład a my pakujemy się w maluteńkie wagoniki, lokomotywa też wygląda jak zabawka( rozstaw 600mm) Podróżujemy przez piękny wąwóz wzdłuż rzeki Białośliwki aby dojechać do Stacji Kocik młyn ( gdzie kiedyś była bocznica do młyna), szybki oblot i docieramy do stawów hodowlanych . Gdzie serwują pysznego wędzonego pstrąga!
Potem wracamy na stację, rozmów i oglądania taboru i mikrusa nie ma końca, jest fantastycznie a i tabor naprawdę robi wrażenia. Lecz chyba największe robi 60 letnia LOWA uratowana z pomnika i wskrzeszana do życia! ( 30 lat pracy, 30 lat na pomniku a teraz znów pojedzie!) Żegnamy się i lecimy dalej. W Sępólnie wita nas deszcz i Dyrektor Marcin POM-u. Odwiedzamy muzeum potem pyszne jedzonko z grilla i dobranoc. Bo już w niedzielę wielki dzień. 1 zlot pojazdów produkcji polskiej w POM PRL. W ostatniej chwili okazuje się, że mikrus pana Jerzego ( ma on mikrusa od 40 lat!) nie dojedzie na zlot bo padły hamulce, szybka decyzja i już jadę po niego lawetą. Radość pana Jerzego i widok kolejnego mikrusa na zlocie rekompensuje dodatkowo przebyte kilometry 🙂
Na plac zjeżdża się 107 pojazdów, odbywa się uroczyste przekazanie pięknego smutka z OSP Cerkwica dla POM PRL. Następnie wywiadu udziela Pan Henryk Dziarnowski , który sam zbudował żuki 4×4 z silnikami perkinsa.
Odbywa się konkurs na wyjątkowy pojazd tego spotkania( nagroda jest tylko 1) i… przypada ona naszemu mikrusowi! Cudowne uhonorowanie naszej 2 leniej pracy i tych 400km które przebyliśmy aby odwiedzić to miejsce:) Dziękujemy Lewalski Auto Serwis . Potem rundka po tej malowniczej okolicy ( dyrektor obiecał, że za rok zlot będzie nad jeziorem) i jeszcze transport mikrusa Pana Jerzego z powrotem do Więcborka. Potem ładujemy naszego i ogień do domu. Docieramy na 22 z hakiem. Rozładunek i wstawienie do garażu. Na drugi dzień Stefan ledwo idzie do przedszkola a ja do pracy. To był bardzo udany weekend!
T














































































































