Taki tytuł nosiła impreza na którą wybraliśmy się do Środy Wielkopolskiej.
W piątkowy wieczór mieliśmy kurs inercity do Ostrowa Wlkp. gdzie przy okazji udało się odwiedzić naszego dobrego kolegę Dziwnego Maga( pomagał on w remoncie naszego mikrusa, min. dając części od swojego złomka/kwietnika) i jego krasnale ogrodowe w postaci warszawy/nysy/syreny i mikrusa.
W sobotę rano na stacji Środa Wielkopolska odebrał nas podstawiony idealny duży fiat ( chyba L87 kość słoniowa to najbardziej PRLowki kolor auta…) i szybko dowiózł na stację, gdzie oczekiwał przygotowany skład 2 x 1aw (cieplutkie wagoniki z rozpalonymi piecami węglowymi i 1 brankard).
Podróż rozpoczęliśmy zaraz po 10, a na stacji środa miasto odbyło się doczepianie wagonów ( platforma oraz brankard) i 2 fotostopy ( pierwszy raz widziałem taką organizację, pełen profesjonalizm w organizacji).
Na kolejnym przystanku nastąpiła wymiana podróżnych, gdzie bardzo elegancka pani w futrze, przesiadła się do Warszawy 223. Było kilka zdjęć w ruchu aut przy szlaku, kontrola wojskowa aut na drodze (w końcu to stan wojenny). Na koniec natomiast ognisko z kiełbasami na kartki i rogaliki marcińskie.
Taki kierunek rozwijania atrakcji uważam za wyśmienity, można się było poczuć jak na planie filmowym. Pasjonaci ze średzkiej kolejki pilnowali nawet aby auta miały czarne tablice. Coś pięknego. Czas szybko leci i zapada zmrok, wysiadamy na stacji środa miasto i gnamy na pociąg do poznania, potem ICC do wwy i KM do Zalesia 23.20.To był bardzo udany dzień. Dziękuję Kasi i Kornelowi za świetny wyjazd.















































