Żelazny punkt w zlotowym kalendarzu mamy już za sobą. Po raz kolejny ( a przyjeżdżamy tu od 2 zlotu czyli 13 lat, kiedy to jeszcze nie mając prawa jazdy przyjeżdżałem z tatą i naszą syreną 104, a w tym roku żadna syrena nie brała udziału w rajdzie) wzięliśmy udział w tej wspaniałej imprezie którą organizuje Wołomińskie Stowarzyszenie Miłośników Dawnej Motoryzacji. Jak zawsze ciężko nam się było z rana wybrać. Szczególnie dlatego, że na przestrzeni lat przybyło nas trochę i coraz trudniej jest “wyskoczyć na zlot”. Udało się zamontować pasy do Wartburga 312/1 i wsadzić foteliki. Zatem w drogę!
Pogoda rozpieszcza – rok temu okrutnie lało, ale Taunus dał radę a w tym roku padł wybór na “przejściówkę”, która bezawaryjnie przewiozła nas w weekend przez te 300 kilometrów.
Na starcie spotykamy wielu starych znajomych, choć coraz mniej ich już się pojawia. A szkoda bo znamy się jeszcze ze zlotów na srebrnej ( zloty syren 2000-2005r.) Tym razem trasa prowadzi przez Majdan ( tam zakupiliśmy wino Mamrot i rozpoznawaliśmy silniki z kolekcji “kuzyna” Jacka) poprzez Wólkę Dąbrowiecką, Sulejów gdzie czekała na nas pyszna kiełbasa w Czesiowym Siedlisku. Pojechaliśmy też na pyszne lody do Jadowa ( 4 smaki, zawsze te same i zawsze pyszne!) Na mecie zaskoczył nas widok nowych domków w Brockim ośrodku( bo rok temu trafiliśmy wyjątkowo podły domek, po którym nie ma już na szczęście śladu). Regeneracyjny żurek, fura kiełbasy, ognisko i świetna kapela Fuzzle gdzie z dziećmi szaleliśmy pod sceną 🙂 Poranek przywitał nas ciepłym słońcem, awarią wartburga Karola oraz malucha w którym złamał się kluczyk. Na szczęście dwaj psuje: Syreniarz Atom oraz Adam wycieli diaksem (pożyczonym od budowniczych domków w ośrodku) stacyjkę i maluch ruszył w trasę! Nam udało się jeszcze zaliczyć ze Stefanem 2 rundki na przepięknej jawie ( o której zawsze marzyłem…) Jacka, jeżdżąc po ośrodku informowaliśmy o godzinie wyjazdu na trasę. Jako, że 2 września to Imieniny Stefanka, to zlot był jego prezentem, no i jeszcze elektryczna łódka . Po drodze lody w Jadowie i rynek w Wołominie! Tam Jacek pokazał nam “Wakacje na Południu” gdzie zjedliśmy pyszny bałkański obiad. Rozdanie nagród… i okazuje się, że wartburg jest prawie najpiękniejszym i najciekawszym autem zlotu ( przegrywamy zasłużenie z wołga m21). Dziękujemy za piękny puchar i “wołomińskie gadżety”. Kubek pt.” mam przyjaciół w Wołominie” będzie od teraz ” straszył” kolegów w pracy 😉 W rajdzie nie idzie nam najlepiej zajmujemy 17 miejsce ( rok temu 2), ale zawsze możemy zrzucić winę na dzieci 😉 Sama forma przejazdu nam szalenie odpowiada,. Nie musimy dusić się w kolumnie ani też specjalnie skupiać na itinererze. Co z dziećmi na pokładzie jest naprawdę trudne :)Do zobaczenia za rok !!!
Imieniny w Wołominie 2.09.2018



























































