Przygotowania do wyjazdu rozpoczęliśmy już 16-go czerwca. Wracając z Rumunii zostawiliśmy tu Warszawę aby czekała na parowozjadę 2019.
Lipiec piękny, urlop złożony… Ale nie podpisany i z tygodniowego wypoczynku zrobiły się tylko 3 dni.
Jest czwartek, wychodzę z pracy i biegiem do tramwaju, ten niestety stoi bo jakiś młodzieniaszek wjechał pod niego autem…
Ale w ostatniej chwili łapię autobus i rzutem na taśmę pociąg. W domu tylko zmiana butów( rodzina już siedzi w aucie) i jazda do Chabówki!
Dojeżdżamy pod wieczór, dzięki współpracy Naszego Muzeum z Fundacją Era Parowozów w ramach nieodpłatnej działalności OPP otrzymujemy klucze do miłego domku niedaleko skansenu, gdzie smacznie zasypiamy.
W piątkowy poranek, wyspany i wypoczęty ( wstałem już o 3, tyle emocji) o 6.30 dojeżdżam do Skansenu stopem ( zabiera mnie przesympatyczny Pan Marek i Kamil). Szybka kolejowa kawa i wjeżdżam na podjazd ( podjazd z dawnych czasów gdy w lokomotywowni eksploatowano jeszcze żuki) jest idealny dla naszego wozu. Wyrywam pokrzywy i wchodzę pod wóz. Tutaj czeka mnie wymiana brzęczącego tłumika i przewodu hamulcowego. Naprawa idzie sprawnie, pozdrawiają mnie wjeżdżające składy: Krzysztof w SM42-742, Ty42-24 z już zaprzyjaźnionych Pyskowic a z drugiej strony Wolsztyn z Pt47-65. Szybka fota pod muralem, no właśnie. Na muralu jest syrena 105L tzw. syrena patentowa, którą miałem 10 lat, a teraz zamieszkała w Chabówce. Wzruszający moment.
Czas nagli a pracy sporo, panowie ładują pięknie wyremontowane syreny (niczym z polmozbytu) na wagon platformę, która to przyjechała na Parowozjadę specjalnie aż z Wrocławia. Będą prezentować skład, jaki jeszcze 40 lat temu wyjeżdżał w Polskę z Bielskiego FSM-u ( to właśnie one wywołały efekt WOW w tłumie- miłe uczucie).
Po drodze uruchamiamy GANZA ( no dobra, ja tylko patrzę, a panowie się uwijają) i nadchodzi najbardziej ekscytujący moment: wymiana kół w warszawie.
Z pomocą Włodka, Rafała i Kamila zmieniamy koła i wjeżdżamy na tory. Pierwsze metry po kanale oczystkowym, to jest ogromny stres, czy aby nie wpadnę? Marek i Maciej dodają otuchy i towarzyszą w pierwszych jazdach.
Po południu spokojna kolacja, o 21 odbieram tatę w pociągu i jedziemy do domku.
W sobotę od 9 zaczynamy zwiedzania skansenu, Stefan szaleje w strefie LEGO, z rana jest zawsze mniej ludzi i łatwiej o lepsze ujęcia 🙂
Szczególnie ciekawe wydają się stoiska z symulatorem lokomotywy,stoisko laboratorium Wiktora http://wiktorniedzicki.pl/laboratorium-wiktora/
Czy Klub dorosłych fanów lego http://www.lugpol.pl/
Giełda modeli przy hali lokomotyw przypomina mi te, które odwiedzałem z tatą na początku lat 90-tych w Warszawskim Muzeum Techniki.
Dzieciaki szaleją na dmuchańcach, pogoda dopisuje, idziemy coś zjeść i nagle ulewa( chyba te parowozy przyciągają chmury) . Ale humory wciąż dopisują:) Oglądamy makietę w skali N, zabudowaną w wagonie Słowackim.
Oglądamy przepiękną paradę parowozów, przejmujący widok który na długo zapamiętamy… 🙂
Już mamy wychodzić gdy spotykamy Pana Włodka, który idzie na pociąg i on nie widzi inaczej jak nas w tym pociągu. Więc rzutem na taśmę wskakujemy do zabytkowego składu, Trasa Skansen-Chabówka-Raba Wyżna-Chabówka-Skansen. Jest potworna ulewa, ale bliski kontakt z parą i spalinami nam to rekompensuje. Znów jadę z tatą pociągiem pod parą… Zupełnie jak w 2003 w Piasecznie na święcie robaczywego jabłka, gdy Px ostatni raz dojechał do Małej Wsi…
Wieczorową porą słuchamy koncertu. Jest też konkurs dla młodzieży i Stefan wyrywa się na scenę, będą recytować lokomotywę ( a przecież w swoim przedszkolu właśnie to szlifował na zakończenie roku). Mimo wielkiego stresu idzie na scenę i potańcując przyłącza się do śpiewającej rodziny. Tym samym wygrywa pakiet upominków od PKP CARGO. Coś pięknego!
Punktem kulminacyjnym są fajerwerki odpalane w takt pogwizdujących parowozów. Po 22 zachwyceni wracamy do domku.
O 8 rano meldujemy się w skansenie, aby ustawić naszą drezynę na odpowiednim torze, oraz przeprowadzić ostanie próby… niedrogowe 😉 Pierwszymi pasażerami są: Pan Włodek, Kamil i młodzi konduktorzy. Pojazd zatwierdzony i już od 10 wozimy turystów, których kolejka rosła i rosła. W związku z olbrzymim zainteresowaniem naszym pojazdem, wydłużyliśmy godziny kursowania blisko o godzinę. Przejazdy zaowocowały nowymi ciekawymi znajomościami, również muzealnymi.
Niestety czas nagli, zmieniamy koła ( jeszcze raz dziękuję Rafałowi i Kamilowi za obsługę niczym u Kubicy) szybki obiad… ale ulewa nie chce nas wypuścić do domu. W końcu wyjeżdżamy, żegnając się już tęskniąc za tym pięknym miejscem.
Do domu docieramy 0:30, tata twardo prowadził całą drogę. pobudka o 6 i do pracy.Ach, to był wyjątkowy weekend.
Serdeczne podziękowania dla całej załogi http://skansenchabowka.pl/
oraz Fundacji Era Parowozów https://eraparowozow.org.pl/ liczymy, że będziemy kontynuować współpracę przy następnych projektach .
Cała impreza nie odbyłaby się bez wsparcia PKP CARGO.










































































