Korzystając z okazji jaką był pobyt na pomorzu, wybraliśmy się zaliczyć koszalińską wąskotorówkę.
Byłem tu już kilka razy w 2013 roku, kiedy praca skierowała mnie do Koszalina. Ale nie było wtedy okazji zwiedzić lokomotywowni lecz jedynie stację osobową.
http://www.waskotorowka.koszalin.pl/
Teraz zaczęliśmy od pobytu w Lokomotywowni, gdzie zwiedziliśmy zaplecze tego prężnie działającego stowarzyszenia.
Mało kto pamięta, że na początku XXI wieku PKP zostawiło tylko kilka kilometrów toru a cały tabor został pocięty na złom.
Koszalińska Kolej przekazana przez PKP
Za sprawą Towarzystwa kolejki i grona pasjonatów odbudowano tory aż do Rosnowa, dokąd udaliśmy się na ognisko nad brzegiem jeziora.
Trzeba przyznać, że pasjonaci wąskiego toru wspaniale odbudowali nieistniejące torowisko, które wiedzie przez wąwozy pola, piękne lasy i … ogródki działkowe ( to akurat najbrzydsza część trasy, ogródki działkowe to zbierania wszelakiego śmiecia i to niezależnie od regionu kraju) .
Dzieci dostały klimatyczne plakietki ze zdjęciami z czasów świetności tej kolejki.
Podróż w zadbanych i ciepłych wagonach dość szybko minęła.
Całość wyjazdu oceniam bardzo pozytywnie, jedynie brakowało mi kierownika pociągu, który ubrany w stosowny mundur pokierował by tłumem oraz opowiedział parę słów o samej kolei jak i podróży. Jak to czyni na Piaseczyńskiej Kolei nieoceniony Pan Kazimierz.

























