Podczas ostatniej wizyty u kolegi Karola, rozmowa zeszła na temat sensownego jednoślada z epoki o pojemności 125cm3. Ja próbując eksploatować jednoślady (z dużym naciskiem na rodzinnego Lelka) już trochę opadłem z sił, choć przejażdżka moją schwalbe przypomniała mi o tym , ze ktoś jednak robił świetne dwusuwowe jednoślady. Jest przecież MZ 125! A właśnie Karol od kilku lat cieszy się z takiej MZ-tki i okazało się, że ma druga jako “dawcę” więc szybko się nią zainteresowałem i zabrałem za przysłowiowe “dziękuję”.
Ale żeby nie pozostać dłużnym, zaoferowałem mu syrenę. Pomyślałem, że może on tchnie w nią trochę życia.. i chyba tak będzie (a aktualne ceny syren w stanie do remontu nie zachęcają do zakupu)
No i pojechała… Tzn trochę jej pomogłem. A mowa o syrenie 105 Cabrio, którą nabyłem przed siedmioma laty w Żyrardowie.
Zakup był dość ciekawy, bo w komplecie z wrakiem wartburga 311. Wartburga jednak zamieniłem za coś i poszedł do remontu(!) A syrenkę schowałem do muzealnego magazynu i stała sobie w kącie aż do ostatniego wtorku…
Stan pojazdu jest fatalny, ale okazuje się, że mechanika i galanteria jest w bardzo obiecującym stanie, więc liczę na to, że Karol ją “ogarnie” zaraz po skończeniu 312tki.














