Żuk jest królem

You are currently viewing Żuk jest królem
  • Post author:
  • Post category:Nowości

–> Jak śpiewał Mateusz. Żuk królem dróg, posłuchajcie bo to wciąż nakręca to jazdy Żukiem! <--

Królem zdecydowanie jest i pozostanie ikoną naszej motoryzacji.   

Tak się złożyło, że pod koniec roku miałem nieco więcej czasu niż zwykle.
   A będąc wciąż na etapie totalnego rozgrzebania naszej warszawy 200, szukałem silnika do niej.  Przeglądając wiele ogłoszeń o silnikach ” po remoncie” nie byłem w stanie uwierzyć w żaden z nich.   W akcie desperacji kupiłem nawet silnik s-21 z demontażu po jakimś żuku strażaku z przebiegiem 18 000km. Przyszedł na palecie, całkiem ładny ( aktualnie przegląda go kolega z okolic Łodzi).   Ale potem zacząłem grzebać w poszukiwaniu przetargów ( przecież całkiem niedawno bo w 2009 roku kupiłem z AMW karetki nysę oraz 125p ).
   Tym razem obdzwoniłem różne OSP i namierzyłem nawet jednego smutka, który jeszcze nie poszedł do przetargu. W końcu trafiłem na przetarg urzędu gminy Wyszki, który odbywał się 28 grudnia.  Nie mogłem osobiście pojechać i obejrzeć auta a oferty na wóz należało składać w kopertach… Więc zaryzykowałem i posłałem ofertę 22 grudnia:) A już o 11  28go dowiedziałem się o mojej wygranej. Kwota zakupu także była okazyjna (o to przecież chodzi w tej zabawie) Sprzedawcy Bardzo zależało na odebraniu wozu przed 31, gdyż oc się wtedy właśnie kończyło.    Także 29go o 6 rano ruszyliśmy z kolegą Maciejem (magistrem sztuki, bo żuk to przecież niezła sztuka jest) w nieznane. Pogoda była bardzo uciążliwa, śnieg z deszczem a i nasze skróty prowadziły nie do końca po najlepszej nawierzchni.
   Po dojechaniu na miejsce, szybko załatwiłem formalności i ruszyliśmy na bazę aby odebrać wóz… i poznać trochę jego historii. Żuk pochodzi z ratownictwa energetycznego, wcześniej był pomarańczowy i ma symbol A07. Na koniec towarzyszył nam nawet sam Wójt gminy ! Jako, że bardzo się spieszyłem, żuk nie miał aktualnego badania i w dodatku wycieraczki miał uszdzone to wtargaliśmy go n lawetę i ruszyliśmy do domu! bo przecież wieczorem czekała mnie jeszcze podróż do Chabówki … 😉 Podziwiajace, ja jestem zachwycony i stefan też !