Od wielu lat bierzemy udział w tej bardzo swobodnej imprezie, a charakteryzuje ją przede wszystkim spontaniczność przybywających zlotowiczów. Co ciekawe, że mimo dość zaawansowanej organizacji nie ma potrzeby wcześniejszych zapisów. Organizatorzy ( ukłony dla Wołomińskiego Stowarzyszenia Miłośników Dawnej Motoryzacji) stworzyli wydarzenie dla zupełnie innych miłośników klasyków, tzn. nie takich którzy pragną się wyżyć w swoim zabytku na próbach sprawnościowych lub męczyć nawigacją w ciasnych uliczkach. A takich którzy traktują je jako sposób na odprężenie i pełen relaks, podczas takiego spaceru zabytkiem po pustych bocznych drogach i zwiedzanie ciekawych miejsc naszego województwa. Tak też było tym razem. Deszczowa pogoda zupełnie nie zachęcała do wyjścia z domu ( szczególnie z małymi pociechami) ale słowo się rzekło i Stefan, który tego dnia obchodził imieniny już od rana czekał na zlot!
Na starcie przywitała nas ogromna liczba aut ( a było ich chyba blisko 80!) krótka odprawa i w drogę. Pierwszy punkt to zagadki motoryzacyjne w miejscowości Stare Grabie. Można też było zobaczyć dość już rzadki widok jakim są stare wozy służące jako wątpliwej urody reklamy. Szybkie rozwiązanie zagadek (dobrze, że 3 lata temu byłem z Witkiem motocyklem m-72 na nocnym rajdzie motocyklowym w Narolu, stąd wiem czy się różni emkaM-72 od Kaśki-k750).
Następnie odwiedziliśmy skansen w Kuligowie. Pogoda czasem płatała figle a szum deszczu pukającego w karoserię naszego taunusa skutecznie uśpił wszystkich pasażerów. Mijając fort w Beniaminowie dojechaliśmy do Serocka ( co ciekawe zawsze mijałem te miasta jadąc gdzieś dalej) Tam były też kolejne zagadki, my natomiast za namową Pana Krzysztofa udaliśmy się do pobliskiej kawiarni, aby nieco się zagrzać i zrekompensować sobie trudy podróży pyszną bajaderką.
Jak wcześniej wspomniałem, trasa rajdu wiodła bocznymi drogami gdzie Stefan z uwielbieniem podziwiał traktory i krowy, których było tam mnóstwo. Odwiedziliśmy też Wyszków oraz Brańszczyk, aby sprawdzić z którego roku pochodzi tamtejszy kościół. Pięknych budowli było na naszej trasie wiele a na co dzień się ich jednak nie zauważa.
W okolicy Wyszkowa dołączyliśmy do większej grupy samochodów, z którymi to już dojechaliśmy do Broku ( bo w kupie raźniej ). Na mecie dzieci szalały w parku linowym by potem odpocząć przy ognisku.
Nasz Taunus budził kolosalne zainteresowanie, gdyż wiele osób nie bardzo wiedziało co to za marka a i trzeba przyznać że jego wygląd jest raczej niebanalny.
Na drugi dzień podczas podsumowania zlotu okazało się, że Jagoda była najmłodszym uczestnikiem zlotu a my zajęliśmy 2 miejsce w rajdzie turystycznym( wow!) i dostaliśmy stosowne puchary. A Stefan od bardzo ładnych Pań bliźniaczek dostał medal, z czego był bardzo dumny.
Muszę przyznać, że nie spodziewałem się tak dobrej atmosfery na zlocie i spotkania znajomych twarzy z różnych zakątków polski. Zatem do zobaczenia z rok !






















